ZARZĄD WOJEWÓDZKI
Stowarzyszenia Emerytów i Rencistów
Policyjnych we Wrocławiu
z siedzibą w Jeleniej Górze
Jesteś tutaj Ludzie z pasją    /     Każdy ma swojego konika    /     Tekst: Powiększ / Zmniejsz Drukuj stronę
Adres: ul. Kiepury nr 32, 58-506 Jelenia Góra, Tel.: 75 75 20 496, Kom.: 501 545 084, E-mail: seirpjeleniagora@interia.pl

Każdy ma swojego konika

                                               

 

,,Każdy ma  swego konika”

 


Wywiad z kpt. z Jerzym  R. Szulcem b. z-cą  Komendanta  Zgorzeleckiej Policji, którego pasją są konie i pisanie opowiadań o tych zwierzętach.
• Co spowodowało, że zainteresował się Pan końmi (amatorskim jeździectwem i ich hodowlą)?
    - Może właśnie to, że urodziłem się i dorastałem w małym miasteczku w czasach jeszcze na tyle romantycznych, że nawet niektóre żelazka miały duszę.  Wiele razy w życiu jednak jest tak, że naszym wyborem decyduje przypadek.  Jest okazja – jest decyzja. Następne posunięcia zależą już w znacznej części od tego pierwszego postanowienia. Miałem możliwość spróbować jazdy konno ale ponieważ – jak teraz wiem –  człowiek zapada na to nieuleczalnie, to już tak zostało, co starałem się przedstawić w opowiadaniu, „Czesio” ze zbioru „J.W.Nauczyciel-Koń
• Jakie posiada Pan osiągnięcia (hodowlane, sportowe)?
    - W moim amatorskim jeździectwie nie mogę mówić o osiągnięciach, bo to wielkie słowo. Odpowiedniejszym określeniem jest satysfakcja, a tej mi nie brakowało. Urodzony u mnie przed wielu laty koń Kwarc został wyszkolony przez profesjonalistę i z dużym powodzeniem chodził w Niemczech w sporcie. Klacze mojej hodowli także nieźle spisywały się na pokazach i miejscowych zawodach, teraz zaś – jak wiem – w innych stajniach dają dobre potomstwo.
• Czy prowadził Pan szkółkę jeździecką i jaką cieszyła się powodzeniem.
    - Swoją pasją chciałem zarazić innych a szczególności dzieci, dlatego założyłem szkółkę jeździecką. Najwięcej entuzjazmu można było zawsze wyczytać w oczach i zachowaniach dzieci – to bardzo budujące.  Zainteresowanie jeździectwem najczęściej bierze swój początek w tym przedziale wiekowym i sprawą dorosłych jest nie marnowanie tego. Na długość czasu nauki nie ma recepty z zewnątrz – receptą jest sam uczący się i jego warunki psychofizyczne
Na tutejszym terenie także w tym właśnie kierunku idą starania członków Stowarzyszenia „Galop”, które ma na swoim koncie wiele dokonań i dużo rozwojowych planów.
• Jak powinien zachowywać się człowiek w stosunku do konia, aby nie zrobił mu krzywdy i mógł na nim jeździć?
      - Rozumiem, że właśnie my nie chcemy koniowi zrobić krzywdy. Koń z natury nie jest przepełniony agresją. Jest jednak zwierzęciem stadnym i potrzebuje przewodnika. W relacjach z nami nie można dopuścić do jego dominacji, bo to dla człowieka niebezpieczne. Nasza rola jako przewodnika jest za to niezwykle odpowiedzialna. Cały taki układ skutkuje przecież zaufaniem, bezgranicznym poleganiem na sobie. Jeżeli jest inaczej, to przegrywają obie strony. Zajeżdżanie konia pod siodło zostawić trzeba fachowcowi ale i on potrzebuje do swojego działania owej warstwy zaufania, by móc efektywnie szkolić. Każdy pośpiech, każde pójście na skróty jest w stanie zburzyć wszystko to, cośmy ze zwierzęciem w porozumieniu osiągnęli. Proces odbudowywania trwa długo, jeżeli w ogóle bywa możliwy. Różnie mi się pracowało z moimi końmi ale  ustalanie zasad należało do mnie. Całe kopytne towarzystwo musiało pojąć, że w stajni najważniejszym koniem jestem – JA.
• Czy konie to jedyna Pańska pasja, co na to rodzina?
     - Nie jedyna ale z moją potrzebą pisania obie skłonności żyją w zgodzie.  Lubię pisać, kiedy czuję, że mam coś do powiedzenia – ale to, jak i jeździectwo pozostaje w mojej grupie zawodowej pasją wielu ludzi, którym dorównać mogę się tylko starać. Konie natomiast, to cały skomplikowany rozkład doby. Dbać więc należy o to, by nie było to dolegliwe dla rodziny. Każde inne bowiem traktowanie swojego hobby jest samolubne, a przez to szkodliwe. 
• Co skłoniło Pana do napisania książek o takiej tematyce, jakie plany na przyszłość?
    - Książka „J.W.Nauczyciel-Koń” , to mimo wszystko opowiadania o ludziach. Konie stanowią piękne tło, na które może i nie zasługujemy i na którym nasz obraz nie zawsze przedstawia się imponująco. Optymistycznie warto jednak podkreślić, że cały czas pracujemy nad swoim wizerunkiem, co te mądre zwierzęta oceniają bardzo wnikliwie. Są sprawiedliwe, fakt!
Kiedy ma się ponad trzydziestoletnie amatorskie doświadczenie i dość pokory, to warto było spróbować ubrać  to w  słowa. Pisanie w ogóle zajmowało mi czas wolny od bardzo dawna. W końcu postanowiłem porzucić hamującą ostrożność i otworzyć szufladę. Zebrałem  odwagę, by pokazać teksty i posłuchać inspirujących, a nierzadko krytycznych uwag – to zawsze rozwija.
Zaczęło się od współpracy z miesięcznikiem Ogólnopolskiej Giełdy Koni hodowlanych, „Koński Targ”, co trwa nieprzerwanie od 2009 roku. Tam też ukazywały i ukazują się wszystkie zebrane w książce opowiadania. Bardzo wysoko sobie ten inspirujący kontakt cenię.
Plany najbliższe i te dalsze, to pisanie – w przygotowaniu jest kilka nowych opowiadań dla zbioru „J.W.Nauczyciel-Koń”. Dziękuję

Wywiad przeprowadził:

Leszek Mróz


 

         
 

Projekt i wykonanie: InforpolNET